Światowy Dzień (Książki i) Praw Autorskich.

Światowy Dzień (Książki i) Praw Autorskich.

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich to coroczne święto organizowane 23. Kwietnia. Jego pomysłodawcą jest UNESCO, a sama data ma symboliczny charakter, bowiem w tym dniu zmarło dwóch wybitnych pisarzy: Wiliam Szekspir oraz Miguel de Cervantes.

Skupimy się na drugiej części nazwy dzisiejszego święta, czyli problematyce praw autorskich.  Dla porządku warto wskazać, że w Polsce problematyka prawa autorskiego uregulowana jest w ustawie z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Niektóre kwestie są jednak regulowane już na poziomie prawa unijnego – np. w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/29/WE z 22 maja 2001 roku.

W niniejszym artykule przedstawimy dwa ciekawe zagadnienia, z którymi prawdopodobnie każdy z nas zetknął się w jakiś sposób.

Ghostwriter – kto to i czy na pewno wszystko z nim „w porządku”?

Pierwsze nietypowe zagadnienie, jakie przychodzi na myśl z połączenia zwrotów „książka”
i „prawo autorskie” jest właśnie ghostwriting (a szerzej również ghostpainting oraz ghostcomposing). Zjawisko to nie ma jednolitej definicji w polskim prawie, ale można przyjąć, że jest to czynność (lub szereg czynności), które polegają na stworzeniu dzieła dla zamawiającego, które to dzieło będzie następnie rozpowszechniane pod oznaczeniem zamawiającego, nie zaś rzeczywistego twórcy.

ghostwriting pieniądze za pisanie treści

Tym samym pisarz-duch tworzy utwór, którego „autorem” będzie oficjalnie osoba trzecia – ta, która zleciła stworzenie dzieła.

Tego rodzaju relacja to jednak z perspektywy prawa autorskiego zdecydowanie więcej problemów, niż pożytków. Aby przejść do poszczególnych „dolegliwości”, jakie zawarcie takiej umowy może spowodować, warto jednak wskazać, że w świetle obowiązującego w Polsce prawa nie da się skutecznie zrzec się niemajątkowych praw autorskich, a takim właśnie prawem jest autorstwo utworu. Jeśli będziemy chcieli zrobić to jakąkolwiek umową, to będzie ona nieważna.

Bogatsi o taką uwagę możemy stwierdzić, że na pierwszy plan wysuwa się odpowiedzialność za przestępstwo spenalizowane w art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, czyli w skrócie plagiat. W tym miejscu warto dodać, że zamawiający dzieło u ghostwritera zawsze popełnia plagiat, bowiem albo przywłaszcza sobie autorstwo dzieła, albo wprowadza w błąd co do jego faktycznego autorstwa.

Idąc dalej tropem splagiatowanego dzieła, można napotkać co najmniej dwa przepisy kodeksu karnego, które mogą mieć zastosowanie, jeżeli zamawiający takie dzieło posłuży się nim. Pierwszym z nich jest art. 272 k.k., który typizuje przestępstwo wyłudzenia poświadczenia nieprawdy – dojdzie do niego na przykład wtedy, gdy zamawiający złoży napisaną przez ghostwritera pracę dyplomową aby uzyskać dyplom ukończenia studiów lub inny tytuł naukowy. Tuż obok jest art. 273 k.k., który penalizuje posługiwanie się sfałszowanym dokumentem (tym z 272 k.k.), a więc dyplomem wydanym na podstawie napisanej przez kogoś pracy dyplomowej.

O ile odpowiedzialność zamawiającego takie dzieło nie budzi wątpliwości, o tyle okazuje się, że sam ghostwriter również może jej podlegać. Począwszy od współodpowiedzialności (jako współsprawca lub pomocnik) w popełnieniu plagiatu przez zamawiającego, aż po przestępstwo oszustwa (286 k.k.), gdy sam pisarz-duch popełni plagiat tworząc dzieło dla zamawiającego (a więc oszuka go, bowiem poda się za autora zamawianego dzieła, nie będąc nim).

Dozwolony użytek osobisty – czyli współdzielenie konta nie zawsze i nie z każdym.

Niedawno liczne strony i fora internetowe obiegła informacja, że znany międzynarodowy portal świadczący usługi typu video na żądanie (VOD) zaczął wyrywkowo weryfikować, czy osoby korzystające z jednego konta na tym portalu, rzeczywiście pozostają w jakiejkolwiek relacji z osobą, do której to konto należy. Weryfikacja odbywała i odbywa się poprzez przepisanie kodu otrzymanego w wiadomości SMS lub kliknięciu w link przesłany na e-mail właściciela konta.

netflix - współdzielenie konta a prawo w Polsce

Nowe działania serwisu (który – swoją drogą – wcześniej nie podejmował żadnych kroków zmierzających do ograniczenia współdzielenia kont użytkowników) wzbudzają dyskusję na temat tego, czym jest w świetle polskiego prawa autorskiego dozwolony użytek osobisty, oraz tego czy – a jeżeli tak to na jakich zasadach – nabywcy utworów mogą się nimi dzielić z innymi.

Aby odpowiedzieć na to zagadnienie należy sięgnąć do art. 23 ustawy o prawie autorskim, który w ust. 2 wskazuje, że w takim samym zakresie jak własny użytek osobisty, można korzystać z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób, które pozostają ze sobą w związku osobistym – zwłaszcza pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Jak można łatwo zauważyć, ustawodawca wyraźnie zezwolił, aby osoby pozostające ze sobą w stałych (trwałych) relacjach, o których moglibyśmy rzec, że są dość nieprzemijające, mogą korzystać z jednego egzemplarza dzieła bez naruszenia praw autorskich. Jest to rozwiązanie ze wszech miar pożądane i logicznie uzasadnione. Znajduje ono również odzwierciedlenie w praktyce – trudno oczekiwać, aby siostra, chcąca przeczytać książkę, którą kupił jej brat, musiała nabywać drugi egzemplarz, skoro może „pożyczyć ją” z pokoju obok.

Nie byłoby jednak tego problemu, gdyby współkorzystanie z dzieł objętych prawem autorskim ograniczało się w życiu tylko do osób spokrewnionych, spowinowaconych czy pozostających w innej trwałej relacji (np. współlokatorzy wynajmujący jedno mieszkanie).

Często można spotkać na różnych portalach ogłoszeniowych i aukcyjnych oferty dostępu do wskazanego we wstępie portalu VOD, innych platform streamingowych czy nawet aplikacji udostępniającej gry komputerowe. Czynnikiem przyciągającym kupujących jest tu niewątpliwie cena – z reguły zdecydowanie niższa od rynkowej.

Niestety – nabywając dostęp z tego rodzaju ofert praktycznie nigdy nie będzie spełniony warunek, aby osoby współkorzystające z konta pozostawały ze sobą w trwałej relacji – można być wręcz pewnym, że użytkownicy tych kont są sobie nieznani i nigdy się nie spotkają. Tym samym należałoby uznać, w ten sposób zostają naruszone prawa autorskie twórców dzieła, z którego wspólnie korzystają, przekraczane są bowiem granice dozwolonego użytku osobistego, poprzez udostępnienie dzieła niezidentyfikowanej i potencjalnie nieograniczonej liczbie osób.

Jak widać, z zagadnieniami z zakresu prawa autorskiego spotykamy się na co dzień, często nawet się nad tym nie zastanawiając.  Pewne zachowania, nawet stosunkowo popularne czy społeczne akceptowalne, mogą się okazać naruszeniem czyichś praw autorskich.  Warto mieć to na względzie.

Masz pytania o prawo autorskie? Skontaktuj się z nami

Pięć ciekawych faktów dotyczących Praw Konsumenta w Polsce

Pięć ciekawych faktów dotyczących Praw Konsumenta w Polsce

Konsument to osoba fizyczna dokonująca z przedsiębiorcą czynności prawnej (np. zawarcia umowy) niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.

Dzisiaj (poniedziałek, 15 marca) świętujemy Światowy Dzień Praw Konsumenta. Jego historia sięga 1963 roku, kiedy to prezydent USA J.F.Kennedy wygłosił przemówienie, zawierając w nim cztery podstawowe dla konsumentów prawa – do informacji, wyboru, bezpieczeństwa i reprezentacji.

Na świecie święto to obchodzone jest oficjalnie od 1983 roku, zaś w Polsce – od roku 2000.

Nie ulega wątpliwości, że do dnia dzisiejszego prawa konsumenta zostały rozbudowane i obejmują więcej kategorii niż te, o których wspominał 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że oprócz regulacji kodeksowych (np. w zakresie rękojmi zawartych w kodeksie cywilnym) podstawowym aktem regulującym w Polsce tę materię jest ustawa z dnia 30 maja 2014 roku o prawach konsumenta (tekst jedn. Dz.U. 2020 poz. 287). Stanowi ona implementację (przepisanie do prawa polskiego) Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2011/83/UE.

Z okazji dzisiejszego święta, postaramy się przypomnieć kilka najważniejszych uprawnień (i obowiązków), jakie wiążą się z prawami konsumentów, a także zastanowić się, komu przysługują uprawnienia konsumenckie.

Prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość, czyli 14 dni z wydłużeniem do 54 tygodni.

Można byłoby rzec, że świadomość prawa odstąpienia od umowy zawartej na odległość w terminie 14 dni od dnia otrzymania rzeczy jest już dość mocno zakorzeniona w świadomości konsumentów. Nie zwalnia to jednak sprzedawców z obowiązku poinformowania konsumentów o przysługującym im uprawnieniu. Konsekwencje uchybienia temu obowiązkowi mogą być dość bolesne w skutkach dla sprzedających.

Oto bowiem, konsument, który nie został poinformowany o przysługującym mu prawie, może skorzystać ze swojego uprawnienia przez kolejne 12 miesięcy! Tym samym, jeżeli sprzedawca nie dochowa obowiązku informacyjnego, wówczas de facto umożliwi kupującemu odstąpienie od umowy przez ponad rok czasu (12 miesięcy + ustawowe 14 dni).

Sprzedawca może jednak spróbować nadrobić swój błąd. Jeżeli poinformuje kupującego o przysługującym mu prawie później, wówczas konsument będzie mógł dokonać zwrotu przez 14 dni od dnia poinformowania go przez sprzedawcę o tym prawie.

Osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą może, przy spełnieniu pewnych warunków, skorzystać z uprawnień konsumenckich

Od nieco ponad dwóch miesięcy obowiązują w Polsce znowelizowane przepisy ustawy o Prawach Konsumenta i kodeksu cywilnego, które zrównują w pewnych kwestiach uprawnienia osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą z prawami przysługującymi konsumentom, choć – co warto podkreślić – z pewnymi ograniczeniami.

Warto wymienić dwie podstawowe zmiany. Po pierwsze kupujący prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą będzie miał prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość (analogicznie jak konsument), jeżeli dokona zakupu rzeczy, który to zakup będzie dla niego:

  1. miał charakter gospodarczy (tzn. dokona zakupu, w celu wykorzystywania danej rzeczy w ramach działalności gospodarczej)
  2. nie miał charakteru zawodowego (tzn. że kupujący nie prowadzi działalności gospodarczej w zakresie objętej zakupem).

Przykładowo: Jan Kowalski prowadzący działalność gospodarczą w zakresie usług fryzjerskich będzie mógł zakupić przez Internet do swojego salonu lodówkę, a następnie skorzystać z prawa do odstąpienia od umowy, gdyż jego zakup będzie miał charakter gospodarczy i niezawodowy. Należy bowiem uznać, że Jan Kowalski ma taką samą wiedzę o lodówkach jak typowy konsument. Jeżeli jednak Jan Kowalski zakupi w tym samym sklepie internetowym maszynkę do strzyżenia włosów, wówczas nie będzie mu przysługiwało ustawowe prawo odstąpienia. Należy bowiem uznać, że ten zakup ma charakter zarówno gospodarczy, jak i zawodowy, a Pan Kowalski powinien wykazywać się wiedzą o tego rodzaju produktach jak profesjonalista.

Analogiczne uwagi należy poczynić wobec uprawnień z tytułu rękojmi. Jeżeli strony (B2B) nie wyłączą lub nie ograniczą uprawnień z tego tytułu, w konsekwencji czego zastosowanie znajdą przepisy ustawy, wówczas kupujący prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą będzie mógł skorzystać z uprawnień przysługujących w tym zakresie konsumentom (ze szczególnym uwzględnieniem – bo to wydaje się najważniejszą korzyścią – domniemania powstania wady produktu przed wydaniem mu rzeczy).

„Składam zamówienie z obowiązkiem zapłaty” to pięć najważniejszych słów

W przypadku umów zawartych na odległość, konsument nie tylko musi zostać poinformowany o wszelkich wynikających kosztach i opłatach związanych z realizacją zamówienia, ale musi on (kupujący) również wyraźnie potwierdzić, że wie o tym, iż składane zamówienie wiąże się z obowiązkiem dokonania zapłaty.

W sytuacji, gdy zamówienie odbywa się za pomocą przycisku lub podobnego checkbox-u, sprzedawca musi czytelnie oznaczyć je słowami „składam zamówienie z obowiązkiem zapłaty” lub podobnym sformułowaniem (np. często spotykanym „kupuję i płacę”).

Warto zadbać o odpowiednie sformułowanie, gdyż niespełnienie powyższego warunku skutkuje uznaniem umowy za niezawartą. Konsekwencją tego jest brak roszczeń przysługujących sprzedawcy, nawet w sytuacji, gdy umowa została już wykonana.

Towar na wymiar czy towar na indywidualne zamówienie? To duża różnica.

Niejednokrotnie zdarza się, że przedsiębiorcy posiadają w swojej ofercie produkt sprzedawany „na metry” lub w określonych odcinkach miary – często można zauważyć ogłoszenia dotyczące np. rolet przeciwsłonecznych, z ceną podaną za 2 cm rolety o szerokości 50 cm, czy też tkaniny, w których jednostką zakupu jest 10 cm bieżących.

Problemy pojawiają się jednak wtedy, gdy konsument, dokonawszy takiego zakupu – chce skorzystać z przysługującego mu prawa do odstąpienia od umowy. W tym momencie sprzedawcy najczęściej odmawiają, powołując się na zapisany w ustawie wyjątek od tego prawa, dotyczący towaru na indywidualne zamówienie.

Jest to jednak myślenie błędne – towar na indywidualne zamówienie, to w pewnym sensie towar spersonalizowany, wykonany według życzenia klienta. Towarem na indywidualne zamówienie będzie np. obrączka ślubna z wymyślonym wzorem i określonym grawerem, czy też zamówienie na produkty z własnym logotypem lub nawet zamówienie materiału, ale pociętego według nadesłanego projektu. Widać bowiem wyraźnie, że w tych przypadkach sprzedawca realizuje zamówienie, które zlecił mu klient, i które to zamówienie nosi zindywidualizowane cechy, satysfakcjonujące (najpewniej) tylko tego jednego klienta.

Takiej tezy nie można postawić wobec konsumenta, który złoży zamówienie na 50 odcinków materiału po 10 cm każdy, jeżeli sprzedający oferuje towar właśnie w takich odcinkach. Nie będzie również indywidualnym zamówieniem, jeżeli kupujący zamówi w takiej ofercie 50 „sztuk” prosząc równocześnie, by materiału nie cięto (tzn. chciałby kupić 5m tkaniny). W jego zamówieniu nie ma bowiem żadnej cechy indywidualizującej – takie 10cm odcinki sprzedający ma w ofercie dla każdego kupującego.

Warto o tym pamiętać, konstruując swoje oferty – aby nie tylko dobrze przemyśleć ich stosownie, ale przede wszystkim – aby nie uniemożliwić konsumentom skorzystania z ustawowo przysługujących im praw.

Podsumowanie:

Omówione kwestie to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką z pewnością są prawa konsumentów. Warto jednak – korzystając z dzisiejszego święta – zwrócić na nie szczególną uwagę, bowiem są one – w kontekście dokonywania większej ilości zakupów przez Internet – szczególnie aktualne.

Jeżeli będąc przedsiębiorcą potrzebujesz pomocy w związku z prawami konsumenta i zasadami ich stosowania, albo jesteś konsumentem pozostającym w sporze z przedsiębiorcą, który nie chce uwzględnić przysługujących Ci praw – skontaktuj się z nami. Nasi prawnicy zapoznają się z Twoją sytuacją i pomogą podjąć najkorzystniejszą decyzję lub zażegnać powstały konflikt.

[email protected]

501 39 39 00

 

[wpseo_address show_state=”1″ show_country=”1″ show_phone=”1″ show_phone_2=”1″ show_fax=”1″ show_email=”1″ show_url=”1″ show_logo=”1″ show_opening_hours=”1″ hide_closed=”1″]

 

Bezpłatne porady prawne dla ofiar przestępstw

Bezpłatne porady prawne dla ofiar przestępstw

Szanowni Państwo,
Z przyjemnością informujemy, że nasza Kancelaria zaangażowała się w coroczne obchody „Tygodnia Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem„, który związany jest z obchodzonym w dniu 22 lutego Dniem Ofiar Przestępstwa.
W związku z obchodami, bezpłatne porady prawne z zakresu prawa karnego, cywilnego i administracyjnego będą udzielane w siedzibach kancelarii poszczególnych adwokatów, których adresy można znaleźć na stronie ORA Łódź, także w siedzibie Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi przy ul. Wólczańskiej 199.
Nasza Kancelaria będzie udzielała bezpłatnych porad prawnych 25 lutego 2021 roku (czwartek) w formie mailowej oraz telefonicznej w godzinach 10:00-18:00.
e-mail: [email protected]
telefon: 501 393 900
Zapraszamy osoby potrzebujące do kontaktu.

XV Europejski Dzień Ochrony Danych Osobowych

XV Europejski Dzień Ochrony Danych Osobowych

Dziś (28 stycznia) świętujemy XV Europejski Dzień Ochrony Danych Osobowych. To niewątpliwa okazja, aby przypomnieć kilka najważniejszych informacji dotyczących tego, kto, na jakiej podstawie, i w jaki sposób powinien chronić dane osobowe!

Jaki akt prawny reguluje w Polsce problematykę danych osobowych?

Od ponad dwóch lat  obowiązuje Rozporządzenie Ogólne Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych (dalej: RODO), które ujednoliciło zasady ochrony danych osobowych w całej Unii Europejskiej.

W celu jego pełnej transpozycji, w Polsce została przyjęta Ustawa o ochronie danych osobowych (z 10 maja 2018 roku). To na jej podstawie na określonych podmiotach ciążą pewne obowiązki, i to na jej podstawie mogą być wymierzone kary za ich nieprzestrzeganie.

Kto bada w Polsce zgodność procedur z RODO?

Wraz z nową ustawą o ochronie danych osobowych powołano nowy urząd – Urząd Ochrony Danych Osobowych. W zakresie jego kompetencji jest dokonywanie kontroli zgodności wszystkich czynności z RODO i polską ustawą, wskazywanie wadliwych elementów takich procesów czy nakładanie kar za ich nieprzestrzeganie.

Jakie kary grożą za naruszenie RODO?

Prezes UODO może nałożyć karę finansową w wysokości nawet do 20 milionów euro lub 4% obrotu w przypadku najpoważniejszych naruszeń (m.in. zasad przetwarzania danych, praw osób, których dane dotyczą, lub niestosowania się do nakazów organu nadzorczego).

Za pozostałe, mniej rażące naruszenia kara może sięgnąć nawet kwoty 10 milionów euro lub 2% obrotu (w zależności od tego, która kwota jest wyższa).

Oprócz kar pieniężnych Prezes UODO może wydawać nakazy dotyczące przywrócenia zgodności z RODO, a nawet nakazać ograniczenie przetwarzania danych wyłącznie do ich przechowywania, co może bezsprzecznie zahamować rozwój przedsiębiorstwa i być bardziej dotkliwe w skutkach niż jakakolwiek kara pieniężna.

Wśród najsłynniejszych kar nałożonych przez UODO warto wskazać karę nałożoną na Morele.net sp. z o.o., które w związku z wyciekiem danych klientów oraz niepoinformowania w terminie o tym zdarzeniu zostały ukarane karą w wysokości prawie 3 milionów złotych, czy prawie 2 miliony kary dla Virgin Mobile Polska sp. z o.o., u której na skutek przeprowadzonej kontroli po wycieku danych ustalono naruszenie licznych przepisów RODO, w tym w zakresie odpowiednich zabezpieczeń czy regularności ich weryfikowania.

Kto ma obowiązek stosować RODO?

Unijne zasady ochrony danych osobowych obowiązują prawie wszystkie podmioty, które mają jakikolwiek związek z działalnością na terenie Państw Członkowskich UE. RODO muszą stosować:

  • przedsiębiorstwa lub podmioty, przetwarzające dane osobowe w ramach działalności swojego oddziału mającego siedzibę na terenie UE, niezależnie od tego, gdzie (w jakim miejscu) dochodzi do przetwarzania danych lub
  • przedsiębiorstwa posiadające siedzibę poza UE, jeżeli oferują towary lub usługi (odpłatnie bądź nieodpłatnie) lub zajmuje się monitorowaniem zachowania osób fizycznych w Unii Europejskiej

Jacy przedsiębiorcy nie muszą stosować RODO?

Jeżeli przedsiębiorca ma swoją siedzibę (główny oddział) poza UE oraz nie kieruje swojej oferty konkretnie do osób fizycznych w UE, nie podlega on regulacjom zawartym w RODO. Jeżeli jednak którykolwiek z tych elementów istnieje (albo siedziba, albo oferta skierowana do obywateli UE), wówczas ma on obowiązek stosowania unijnych zasad ochrony danych osobowych.

Nie będzie kierowaniem oferty do obywateli UE sytuacja, gdy klienci przedsiębiorcy spoza UE będą korzystali z jego usług na terenie UE (przykład: Obywatel Argentyny korzysta z usług świadczonych przez argentyński podmiot – np. operatora telefonii komórkowej – na terenie UE. Ten operator nie ma w tym przypadku obowiązku stosowania RODO).

Czy informacja o przetwarzaniu danych osobowych (obowiązek informacyjny) musi być przetłumaczona?

Przepisy RODO nie wprowadzają nakazu przetłumaczenia strony zawierającej „obowiązek informacyjny” na języki obce (w tym na języki krajów UE, z których mogą pochodzić ewentualni kupujący).

Należy jednak zwrócić uwagę chociażby na Motyw 39. Rozporządzenia oraz na jego art. 12 ust. 1. Zgodnie z nimi administrator danych (najczęściej: przedsiębiorca) powinien udzielić osobie, której dane są przetwarzane, informacji o przetwarzaniu w formie przejrzystej, zrozumiałej, łatwo dostępnej oraz napisanej jasnym i prostym językiem.

W przypadku braku tłumaczenia takiej strony, jeśli osoba, do której skierowana jest oferta nie posługuje się określonym językiem, to może nie być w stanie się zapoznać z taką informacją, co z kolei oznaczałoby, że nie został wobec niej spełniony obowiązek informacyjny.

Takie uzasadnienie mogłoby oznaczać, że należałoby tłumaczyć obowiązki informacyjne na wszystkie języki świata (biorąc pod uwagę globalny zasięg Internetu). To niesie za sobą dwie podstawowe wady. Po pierwsze – byłoby to rozwiązanie na tyle kosztowne, że mogłyby sobie na to pozwolić wyłącznie największe podmioty. Po drugie oznaczałoby to setki tysięcy dodatkowych zakładek, o wątpliwej ilości odsłon. Jak więc z tego wybrnąć?

Przyjmuje się, że ten problem jest rozwiązywany w dość prosty sposób: Obowiązek informacyjny powinien być przetłumaczony na tyle języków, w ilu językach dostępna jest zasadnicza strona internetowa. Przykładowo – jeśli strona posiada tłumaczenie na j. niemiecki, to polityka prywatności również powinna zostać przetłumaczona na ten język.

Wychodzi się bowiem z (dość rozsądnego) założenia, że decydując się na korzystanie ze strony internetowej w określonym języku, użytkownik powinien robić to odpowiedzialnie, czyli znając i uwzględniając własne umiejętności językowe. A skoro umie korzystać ze strony internetowej w określonym języku, to powinien umieć ze zrozumieniem przeczytać obowiązek informacyjny.

Warto dodać, że obowiązek informacyjny powinien być przetłumaczony w sposób profesjonalny, gwarantujący wewnętrzną spójność, poprawność językową, odpowiedni styl językowy i powiązanie z siatką pojęciową RODO.

Wyciek danych osobowych – co dalej!?

Pomimo podjętych środków ochronnych może dojść do sytuacji, w których dane osobowe dostaną się w ręce osób niepowołanych. Co musi wtedy uczynić przedsiębiorca? Co może zrobić użytkownik, którego dane skradziono?

W sytuacji, gdy dojdzie do naruszenia ochrony danych osobowych, administrator musi niezwłocznie (nie później niż w ciągu 72h po stwierdzeniu naruszenia) zawiadomić Prezesa UODO. Dodatkowo, jeżeli zaistniałe zdarzenie niesie wysokie ryzyko naruszenia praw i wolności osób, których dane są przetwarzane, (np. kradzieży tożsamości), informacja taka powinna trafić do tych osób z jednoczesnymi informacjami, co mogą w tej sytuacji zrobić.

Jednocześnie osoby, których dane są przetwarzane, będąc poinformowanymi jakie dane wyciekły, mają możliwość podjąć jak najszybciej odpowiednie działania – przykładowo zmienić hasła logowania do różnych portali (w tym skrzynki mailowej i bankowości elektronicznej), zastrzec swoje karty płatnicze czy dowód osobisty (aby uniknąć kradzieży tożsamości i ewentualnego zaciągnięcia zobowiązań, od wykonania których będą później musieli się uwolnić).

Podsumowując, przepisy RODO chronić mają niedostępne powszechnie dane osobowe, których wyciek mógłby narazić osoby fizyczne na poważne konsekwencje.  Nawet w przypadku wycieku tych danych szybka reakcja podmiotu przetwarzającego dane i informacja do klientów może zapobiec jego negatywnym konsekwencjom.  Dlatego znacznie surowiej karane jest niezgłoszenie naruszenia danych osobowych niż sam fakt, że do wycieku doszło.

Ile wynoszą alimenty na dziecko i jak je wyliczyć?

Ile wynoszą alimenty na dziecko i jak je wyliczyć?

Według polskiego prawa, to rodzice mają obowiązek utrzymania dzieci. W normalnych okolicznościach oboje z nich, wspólnie mieszkając i wychowując dziecko, ponoszą koszty utrzymania swoich pociech. Sytuacja komplikuje się, gdy rodzice nie zamieszkują razem, są w separacji lub po rozwodzie.

Jeżeli dziecko pozostaje przy jednym z rodziców, wówczas drugiego z nich obciąża obowiązek płacenia alimentów na dziecko. Dzieje się tak, gdyż obowiązek alimentacyjny ma dwojaką postać. Z jednej strony jest to osobiste staranie o wychowanie i rozwój dziecka, a z drugiej – świadczenie materialne.

Jak obliczyć wysokość alimentów?

Wiele osób zadaje sobie pytanie, ile wynoszą alimenty na dziecko? Czy istnieją ustalone kwoty alimentów? Jaki jest wzór na obliczenie alimentów? Na takie pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma jednej, odgórnie przyjętej kwoty alimentów, bowiem każdy przypadek sprawy alimentacyjnej rozpatruje się indywidualnie, a ich wysokość zależy od wielu czynników, wśród których najważniejsze są:

  • realne, bieżące, usprawiedliwione potrzeby dziecka,
  • możliwości zarobkowe i majątkowe rodzica, który ma płacić alimenty na dziecko,
  • majątek własny dziecka oraz jego możliwości zarobkowe,
  • osobiste staranie rodzica o wychowanie i rozwój dziecka (świadczenie niepieniężne).

Potrzeby dziecka a alimenty:

Wysokość alimentów oblicza się biorąc pod uwagę to, czego dziecko w chwili obecnej potrzebuje, aby bez przeszkód realizować swoje potrzeby związane z bieżącym utrzymaniem, edukacją, rozwojem czy leczeniem. Jest to więc bardzo „pojemna” kategoria, obejmująca wszystkie wydatki, jakie rodzice ponoszą w związku z zapewnieniem dziecku odpowiednich warunków do życia. Może ona również obejmować to, co jest dziecku potrzebne, a na co nie stać rodzica, przy którym dziecko pozostaje.

Sąd rozpoznający sprawę o alimenty weźmie więc pod uwagę miesięczne koszty związane z:

  • mieszkaniem, w którym dziecko przebywa (czynsz, dodatkowe opłaty),
  • rachunkami za media, pozostałymi opłatami mieszkaniowymi,
  • ubraniami i obuwiem,
  • wyżywieniem,
  • środkami higieny osobistej
  • środkami czystości (np. tzw. chemią domową),
  • leczeniem (wizytami u lekarza, badaniami, pobytami w szpitalu, rehabilitacją)
  • lekarstwami i suplementami diety

Ponadto, aby prawidłowo wyliczyć alimenty na dziecko, należy uwzględnić również wydatki na dziecko związane z jego edukacją, zajęciami dodatkowymi czy rozwojem jego pasji i zainteresowań. Z tego powodu warto uwzględnić w wyliczeniu na przykład koszty:

  • wyprawki szkolnej (zeszyty, książki, przybory)
  • pozaszkolnych zajęć dodatkowych (np. szkółki piłkarskiej, kursu języka obcego, itp.)
  • korepetycji i kursów
  • uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych (wyjścia do kina, teatru)
  • wycieczek szkolnych
  • transportu (przejazdu dziecka do i ze szkoły, zajęć dodatkowych, lekarzy itd.)

 

Nie należy też zapominać o większych, jednorazowych wydatkach na dziecko, takich jak zakup komputera, roweru czy telefonu. Kosztem utrzymania i usprawiedliwioną potrzebą dziecka będzie też wypoczynek (kolonie, zimowiska, wakacje, ferie i związane z tym opłaty).

Rozpatrując kwestie potrzeb dziecka przy obliczaniu alimentów warto pamiętać o tym, że powinny być to wydatki jak najlepiej udokumentowane (faktury imienne, przelewy), jak również, iż powinny one uwzględniać dotychczasowy poziom życia dziecka i poziom życia każdego z rodziców.

 

alimenty w sądzie wygrana sprawa

 

Gdy zsumujemy wszystkie powyższe punkty (jak również – jeśli istnieją – wydatki tam niewymienione), dzielone są na pół lub rozkładane na rodziców w innej proporcji, w zależności od osobistych starań każdego z rodziców o wychowanie dziecka. Obowiązek pokrywania potrzeb dziecka ciąży bowiem na obojgu z rodziców. Tak otrzymaną kwotę należy porównać z możliwościami majątkowymi i zarobkowymi osoby, która ma płacić alimenty na dziecko. Dzięki temu możliwe jest ustalenie, w jakim stopniu może ona materialnie przyczyniać się do realizowania obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka, gdyż jest to kolejny element wpływający na obliczenie wysokości alimentów.

Zarobki i majątek rodzica zobowiązanego a wysokość alimentów do zmiany

Zdarza się tak, że choć bieżące potrzeby dziecka są usprawiedliwione i uzasadnione, to jednak ich realizacja przekracza możliwości finansowe rodzica zobowiązanego do ich opłacania. Może się wtedy okazać, że Sąd zasądzi od rodzica zobowiązanego kwotę niższą niż wystarczająca na zaspokojenie w pełni potrzeb dziecka.  W takiej sytuacji uzupełniająco obowiązek alimentacyjny ciąży na dziadkach uprawnionego dziecka.  Co ciekawe, nie tylko na dziadkach – rodzicach zobowiązanego, lecz również na drugich dziadkach.

Wymaga podkreślenia, że wysokość alimentów zależy nie od rzeczywistych czy wykazywanych zarobków rodzica zobowiązanego, lecz od tego, jakie zarobki mógłby osiągnąć, gdyby wykorzystał w pełni swoje wykształcenie i możliwości.  Zdarza się bowiem, że rodzic, od którego mają być zasądzone alimenty, rezygnuje z pracy/ przechodzi do „czarnej strefy”, aby wykazać jak najniższy dochód.  Nie ma jednak znaczenia, bowiem znaczenie mają nie jego dochody, lecz możliwości zarobkowe i majątkowe.  Inaczej będzie więc traktowana osoba, która nie ma wykształcenia lub doświadczenia zawodowego i w istocie może mieć problem ze znalezieniem dobrze płatnej pracy, a inaczej potraktuje się kogoś, kto zarabia mało pomimo tego, że z łatwością mógłby osiągać wyższe zarobki.

Znaczenie – poza zarobkami – będzie miał również majątek posiadany przez zobowiązanego do alimentów. Bezsprzecznie większe możliwości finansowe będzie miała osoba, która nie pracuje, ale posiada nieruchomości lub udziały czy akcje w spółkach, niż człowiek bezrobotny pozbawiony jakiegokolwiek majątku.

Czy majątek dziecka wpływa na alimenty?

Na wysokość alimentów wpływa to, czy dziecko posiada własny majątek, który może generować dochód (np. nieruchomość, którą można wynająć). Jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, a dodatkowo np. rodzic obowiązany nie będzie miał dużych zdolności zarobkowych, wówczas zapewne zostanie to uwzględnione przy przyznanej kwocie alimentów.

Podobnie będzie w sytuacji dzieci pełnoletnich, które kontynuują naukę, ale jednocześnie otrzymują stypendium, pracują dorywczo, lub z uwagi na ilość zajęć albo czas ich odbywania mają możliwość podjęcia pracy.

Osobiste starania o rozwój dziecka a alimenty

Z alimentami oraz ich wysokością wiążą się również osobiste starania każdego z rodziców o utrzymanie i wychowanie dziecka. Najczęściej na wysokość zasądzonych alimentów – w sposób podwyższający ich wysokość – mają wpływ osobiste starania tego z rodziców, który sprawuje bieżącą opiekę nad dzieckiem.

Do osobistych starań zaliczyć możemy takie działania, które przekładają się na polepszenie jego warunków życia (w tym warunków bytowych) lub jego rozwój. Najczęściej wymienia się tu bieżącą opiekę nad dzieckiem, sprawowanie nad nim pieczy, ale również wyremontowanie mieszkania, w którym dziecko przebywa, pokoju dziecka, zapewnianie mu rozrywek czy uczenie czegoś.  Oczywistym jest również, że gdy jeden z rodziców sprawuje opiekę nad dzieckiem w wymiarze uniemożliwiającym mu podjęcie pracy, zobowiązany do alimentacji powinien łożyć kwotę przekraczającą 50% kosztów utrzymania dziecka.

 

alimenty na dziecko

 

Wyliczenie alimentów nie jest ani proste ani tym bardziej oczywiste. To jedna z najbardziej złożonych i wielowymiarowych kwestii, jakie wiążą się z wychowywaniem dziecka przez niezamieszkujących wspólnie rodziców i rzadko kiedy sytuacja tutaj będzie bezsporna i jednoznaczna.

Udokumentowanie potrzeb dziecka nie zawsze jest łatwe do przeprowadzenia, gdyż rzadko kiedy zbiera się rachunki za bieżące, podstawowe wydatki a czasem nawet na „większe wydatki” nie posiada się odpowiedniego dokumentu.

Ciężko również obiektywnie ocenić możliwości zarobkowe rodzica, który ma płacić alimenty, gdyż nawet jeżeli posiada on odpowiednie wykształcenie i kwalifikacje, które umożliwiałyby podjęcie dobrze płatnej pracy, to nie musi mieć to związku np. z brakiem umiejętności wynegocjowania godnego wynagrodzenia czy przebrnięcia przez procesy rekrutacyjne. Równie subiektywnej ocenie podlegać będzie ustalenie wymiaru i znaczenia osobistych starań o wychowanie dziecka.