Czasem mimo największej ostrożności może zdarzyć się, że poślizgniemy się i upadniemy na oblodzonym, nieodśnieżonym chodniku. Jeżeli nie mamy szczęścia, taki upadek może zakończyć się poważnym złamaniem, długotrwałym zwolnieniem lekarskim i tym, że nie odzyskamy pełnej sprawności.

Co czynić w takiej sytuacji? Skąd wziąć pieniądze na leczenie i rehabilitację? Na zabiegi w ramach NFZ trzeba czekać miesiącami, a lekarz mówi, że każdy dzień zwłoki w rozpoczęciu ćwiczeń zmniejsza szanse na powrót do pełnej sprawności.

Do naszej kancelarii zgłosiła się klientka, która – pomimo wyposażenia w zimowe obuwie – upadła na oblodzonym chodniku przed blokiem, w którym zamieszkiwała. Wskutek upadku doszło do otwartego złamania ręki, konieczne było jej zespolenie – przeprowadzono kilka operacji. Ręka nie odzyskała ruchomości sprzed wypadku. Klientka przez kilka miesięcy nie pracowała i nie wykonywała również swoich obowiązków domowych, w których musiały ją wyręczać osoby bliskie. Wymagała pomocy w podstawowych czynnościach życiowych. Przez kilka miesięcy brała środki przeciwbólowe, uczęszczała na prywatne zajęcia rehabilitacyjne.

Za odśnieżanie chodnika odpowiedzialna była firma, która przejęła na siebie obowiązki związane z usuwaniem skutków zimy na podstawie umowy ze wspólnotą mieszkaniową.

W imieniu klientki wystąpiliśmy do ubezpieczyciela firmy odśnieżającej, a następnie do Sądu. Klientka uzyskała pełne odszkodowanie za koszt leków, dojazdów do placówek medycznych, za opiekę osób bliskich, rehabilitację i leki. Otrzymała również zadośćuczynienie za szkodę na osobie – uszczerbek na zdrowiu (za uszkodzenie ręki i za to, że nie wróciła ona do dawnej sprawności) – wszystko wraz z odsetkami.